piątek, 6 maja 2016

Dzierzbowron - prolog?

Gdy słońce wreszcie wpadnie do twojego pokoju a budzik do tej pory nadal nie zadzwonił, świat daje ci dwie możliwości: zostań w domu lub walcz z czasem starając się zdążyć. O ile ta pierwsza opcja niesie ze sobą drobne nieprzyjemności o tyle jest łatwo przewidywalna. Ot kolejny dzionek pod patronatem Lenistwa. Natomiast gdy zdecydujesz się na wyścig, przygotuj się na wszystko. Nerwowe przygotowywanie się i bieg do autobusu to jeszcze NIC! A gdybym tak powiedziała ci, że teraz nie jesteś kowalem własnego lodu? Teraz należysz do tłumu a tłumem tak łatwo kierować... .


Dzierzbowron:
Czyli przyspieszony kurs kierowcy.
Gdy naciśniesz sprzęgło zaczną się zamieszki, gaz do dechy to szalone decyzje a hamulec zatrzymuje ludzki rozwój. Powodzenia na jeździe z instruktorem!
.........................................................................................
Poniedziałek: 8:35 - pokój samorządu szkolnego.- ... czyli wstępne rozliczenia za nami?- Tak, jednak i w tym roku nasze działania zostały poważnie ograniczone przez brak funduszy.
- Jak bardzo?
- O całe 7%.
- To bardzo źle, nie starczy nam na wynajęcie zespołu na otrzęsiny... .
...........................................................................................

Niepozorny furgon stanął na czerwonym świetle, wesoły różowy nadruk nakłaniał klientów do zakupu ubezpieczeń a chwytliwa melodyjka leciała z zamontowanego na nim głośnika. Całe auto gdyby tylko mogło emanowałoby wesołą aurą jednak kierowca ani śmiał dopełnić tego ideału. Barczysty mężczyzna w czarnym garniturze i słuchawką w lewym uchu wyglądał bardziej jak tajny agent a nie osoba dorabiająca sobie na boku. Przy czym domniemana profesja była całkiem trafna.
- Naaa! Mam tego dosyć. - krzyknął mężczyzna ciskając raportami o pobliskie urządzenia rejestrujące rozmowy.
Brutalnie potraktowane kartki, szeleszcząc z oburzeniem wylądowały na podłodze tuż obok zużytych serwetek i resztek jedzenia na wynos z chińskiej knajpy. 
- Idioto, patrz co zrobiłeś!
Nim ostatni raport dotknął ziemi, siedzący mężczyźni rzucili się im na pomoc, ratując przed utonięciem w resztkach rozlanej coli. Krótka, intensywna akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem gdy wszystkie papiery wylądowały ponownie na blaszanym stole,"Wybawcy" dumni z siebie ogarnęli wzrokiem całą podłogę ... po czym ich entuzjazm znacząco zmalał. Wspólnie stwierdzili, że przydałaby im się kobieca ręka.
- Nawet o tym nie myślcie. - uprzedziła ich Nelly nadal leniwie przeglądając pisemko modowe. - Wasz syf, wy sprzątacie.
- Przecież też tu pracujesz!
- Od wczoraj Henry...
Zrezygnowani mężczyźni postanowili stanąć do pojedynku. Zasady były proste - kamień niszczy nożyce, nożyce-papier, papier owija kamień choć może zostać pocięty przez nożyce. Dżentelmeńska gra - przegrany sprząta.
W pierwszej rundzie zwyciężył Henry.
- Do trzech razy sztuka?
W drugiej jednak szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Bastona.
Ostatniej potyczce zaczęła przyglądać się nawet Nelly.
- Raz,
- Dwa,
- Trzy!
Gdy pięści wysunęły się do przodu w furgonie rozbrzmiał alarm przyciągając uwagę wszystkich. Baston
 otrząsnął się jako pierwszy.
Papier na kamień dla Harolda.
Szybkie wysunięcie dwóch palców zmieniło wynik starcia.
.............................................................................................................................. ..................... ... .. .



środa, 20 kwietnia 2016

Otaku: mangozjeby

Otaku - "W Japonii słowo otaku ma negatywne znaczenie, oznacza osobę, która poświęca całe życie mandze i anime. Poza Krajem Kwitnącej Wiśni fani z dumą określają się mianem otaku." 
(fragment Wikipedii) 

Normalnym jest, że się z czymś nie zgadzamy. W moim przypadku wiele sprzeciwu wywołuje powyższy wpis. 
(Oczywiście pomijając wołający o pomstę do nieba/obrzydliwy zwrot: "Kraj Kwitnącej Wiśni" - ale nie o tym mam zamiar zrzędzić.... przynajmniej tym razem) 
Osobiście gdy ktoś nazwie mnie otaku czuję taki sam niesmak jak wikipediowi japończycy. Prawdą jest, że czasami marnuje życie na anime i mange - będę szczera zdarza mi się to non-stop, jednak w Polsce mianem otaku określa się ludzi jeszcze gorszego sortu (autodis?). Według społeczeństwa są to osoby pokroju psychofanów, zgodnie z nowomodnym slangiem - gimbusów. Burzą się oni o wszystko, atakują osoby o odmiennych poglądach oraz roztaczają wokół siebie aurę chorobliwej dumy ze swojej odrębności, raczej chęć bycia odrębnym. 
To właśnie z ich powodu słowo otaku zyskało zły wydźwięk oraz doczekało się podtytułu. Otóż każdy otaku to mangozjeb i niedorozwój - choć to drugie określenie jest rzadziej spotykane.
Stąd mój sprzeciw odnośnie tego fragmentu w tekście Wikipedii. Otaku jest słowem, które nie służy nazwaniu grupy fanów japońskiej animacji a wyrazem z negatywnym pogłosem. 
(Nawet na stronach poświęconych anime tego słowa unika się jak ognia) 
Osoby takie jak ja czują się zażenowane gdy ktoś nazwie ich otaku. Tylko czy możemy temu zaprzeczyć? 
Jesteśmy zwyczajnymi członkami społeczeństwa, którzy nie chcą afiszować się swoimi zainteresowaniami. Zdrowe podejście, prawda? Jednak co począć gdy ktoś cię tak nazwie? Najlepiej wyjaśnić mu czemu lepiej by tego więcej nie robił. 
Więc dla własnego spokoju radzę wam abyście nie nazywali się otaku. 
Mimo że w grupie tej zadziwiającą większość stanowią osoby myślące w podobny do mnie sposób, zawsze to te czarne owce, nie ważne jak znikomy odsetek grupy stanowią, są na ustach publiki. Może rzeczywiście w takiej sytuacji najlepiej salwować się ucieczką?
Oczywiście w ten sposób sami wbijamy sobie gwóźdź do trumny sprawiając, że wyżej wymieniony odsetek staje się większością. 
Hejterzy bynajmniej nie pomagają. Wiedzą co zrobić by najbardziej bolało. O ile z określeniem mangozjeb już się pogodziliśmy i nie wywołuje one w nas żadnych emocji o tyle nazwanie anime "chińską bajką" wywołuje u nas szewską pasje. Najzabawniejsze, że u mnie także, choć tak bardzo staram się odseparować od określenia otaku i zachowań typowych dla nich. 
Na swoje usprawiedliwienie chciałbym dodać, że takowe oburzenie jest naturalne dla każdego fana - ugh, jak ja nienawidzę tego słowa - czy to książki, czy zespołu. 
Początkowo chciałam psioczyć tylko na stereotypowych otaku... ale się nie da! 
Hejterzy jak ja ich nienawidzę (chyba nadużywam słowa "nienawidzę" - jednak jak inaczej w tak dosadny sposób wyrazić wręcz pogardę dla czyjegoś/czegoś istnienia?).  Teraz wyłożę wam moją definicję tego słowa:
Hejter - osoba maniakalnie okazująca swój brak poparcia dla czegoś, czego nie stara się zrozumieć. Bardzo często robiąca to w sposób wulgarny oraz niepotrafiąca uzasadnić swoich poglądów w sensowny sposób. 
A wracając do zarzuconego tematu, wiedzą oni jak wyciągnąć z otaku to, co najgorsze i przedstawić ich w najniekorzystniejszym świetle. 
Najlepiej przestać reagować na takowe zaczepki. Tak, to kolejna ucieczka, która nie rozwiąże problemu.
 Oczywiście można im też odpisać! Jednak w takich kontaktach międzygatunkowych nie można ukazywać uczuć ani się wywyższać, niezależnie jak niski poziom intelektualny prezentuje sobą nasz rozmówca. Jeżeli jednak decydujesz się na walkę... radzę argumentować. Pewnie i tak zostaniemy wtedy spławieni ale a nóż widelec coś do kogoś dotrze? 
Przyznam, że sama kiedyś byłam hejterką zarówno mangozjebów jak i Justina Bibera (jak to się pisze?!). Tego okresu w swoim życiu wstydzę się do tego stopnia, że odszukuje swoje stare komentarze i przepraszam oraz wyjaśniam, że było to głupie stadne zachowanie mające na celu stanie się powszechnie lubianą oraz akceptowaną osobą, i odróżnienie się od rzeszy wielbicieli zalewających internet. Wiem, że to co robiłam było skrajnie głupie i choć piosenki Justina nadal nie mogą utorować sobie drogi do mojego serca to stałam się na tyle dojrzała by zrozumieć jego fenomen oraz nie starać się na siłę nie poddawać panującej modzie. 
Czy powinnam dopisać coś jeszcze? Raczej nie... choć mogę wnieść apelację. Nie dawajcie hejterom więcej powodów do śmiechu... 
Wiecie co? Zmieniłam zdanie! 
Walić ich! Lubisz coś? To proszę bardzo, stwórz swoje konto na Facebooku ze zmienionym nazwiskiem nawiązującym do ulubionego bohatera anime. Obnoś się z tym, że oglądasz yaoi. Dopóki nie szerzysz mowy nienawiści będę cię szczerze wspierać.