Dzierzbowron:
Czyli przyspieszony kurs kierowcy.
Gdy naciśniesz sprzęgło zaczną się zamieszki, gaz do dechy to szalone decyzje a hamulec zatrzymuje ludzki rozwój. Powodzenia na jeździe z instruktorem!
.........................................................................................
Poniedziałek: 8:35 - pokój samorządu szkolnego.- ... czyli wstępne rozliczenia za nami?- Tak, jednak i w tym roku nasze działania zostały poważnie ograniczone przez brak funduszy.
- Jak bardzo?
- O całe 7%.
- To bardzo źle, nie starczy nam na wynajęcie zespołu na otrzęsiny... .
...........................................................................................
Niepozorny furgon stanął na czerwonym świetle, wesoły różowy nadruk nakłaniał klientów do zakupu ubezpieczeń a chwytliwa melodyjka leciała z zamontowanego na nim głośnika. Całe auto gdyby tylko mogło emanowałoby wesołą aurą jednak kierowca ani śmiał dopełnić tego ideału. Barczysty mężczyzna w czarnym garniturze i słuchawką w lewym uchu wyglądał bardziej jak tajny agent a nie osoba dorabiająca sobie na boku. Przy czym domniemana profesja była całkiem trafna.
- Naaa! Mam tego dosyć. - krzyknął mężczyzna ciskając raportami o pobliskie urządzenia rejestrujące rozmowy.
Brutalnie potraktowane kartki, szeleszcząc z oburzeniem wylądowały na podłodze tuż obok zużytych serwetek i resztek jedzenia na wynos z chińskiej knajpy.
- Idioto, patrz co zrobiłeś!
Nim ostatni raport dotknął ziemi, siedzący mężczyźni rzucili się im na pomoc, ratując przed utonięciem w resztkach rozlanej coli. Krótka, intensywna akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem gdy wszystkie papiery wylądowały ponownie na blaszanym stole,"Wybawcy" dumni z siebie ogarnęli wzrokiem całą podłogę ... po czym ich entuzjazm znacząco zmalał. Wspólnie stwierdzili, że przydałaby im się kobieca ręka.
- Nawet o tym nie myślcie. - uprzedziła ich Nelly nadal leniwie przeglądając pisemko modowe. - Wasz syf, wy sprzątacie.
- Przecież też tu pracujesz!
- Od wczoraj Henry...
Zrezygnowani mężczyźni postanowili stanąć do pojedynku. Zasady były proste - kamień niszczy nożyce, nożyce-papier, papier owija kamień choć może zostać pocięty przez nożyce. Dżentelmeńska gra - przegrany sprząta.
W pierwszej rundzie zwyciężył Henry.
- Do trzech razy sztuka?
W drugiej jednak szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Bastona.
Ostatniej potyczce zaczęła przyglądać się nawet Nelly.
- Raz,
- Dwa,
- Trzy!
Gdy pięści wysunęły się do przodu w furgonie rozbrzmiał alarm przyciągając uwagę wszystkich. Baston otrząsnął się jako pierwszy.
- Jak bardzo?
- O całe 7%.
- To bardzo źle, nie starczy nam na wynajęcie zespołu na otrzęsiny... .
...........................................................................................
Niepozorny furgon stanął na czerwonym świetle, wesoły różowy nadruk nakłaniał klientów do zakupu ubezpieczeń a chwytliwa melodyjka leciała z zamontowanego na nim głośnika. Całe auto gdyby tylko mogło emanowałoby wesołą aurą jednak kierowca ani śmiał dopełnić tego ideału. Barczysty mężczyzna w czarnym garniturze i słuchawką w lewym uchu wyglądał bardziej jak tajny agent a nie osoba dorabiająca sobie na boku. Przy czym domniemana profesja była całkiem trafna.
- Naaa! Mam tego dosyć. - krzyknął mężczyzna ciskając raportami o pobliskie urządzenia rejestrujące rozmowy.
Brutalnie potraktowane kartki, szeleszcząc z oburzeniem wylądowały na podłodze tuż obok zużytych serwetek i resztek jedzenia na wynos z chińskiej knajpy.
- Idioto, patrz co zrobiłeś!
Nim ostatni raport dotknął ziemi, siedzący mężczyźni rzucili się im na pomoc, ratując przed utonięciem w resztkach rozlanej coli. Krótka, intensywna akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem gdy wszystkie papiery wylądowały ponownie na blaszanym stole,"Wybawcy" dumni z siebie ogarnęli wzrokiem całą podłogę ... po czym ich entuzjazm znacząco zmalał. Wspólnie stwierdzili, że przydałaby im się kobieca ręka.
- Nawet o tym nie myślcie. - uprzedziła ich Nelly nadal leniwie przeglądając pisemko modowe. - Wasz syf, wy sprzątacie.
- Przecież też tu pracujesz!
- Od wczoraj Henry...
Zrezygnowani mężczyźni postanowili stanąć do pojedynku. Zasady były proste - kamień niszczy nożyce, nożyce-papier, papier owija kamień choć może zostać pocięty przez nożyce. Dżentelmeńska gra - przegrany sprząta.
W pierwszej rundzie zwyciężył Henry.
- Do trzech razy sztuka?
W drugiej jednak szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Bastona.
Ostatniej potyczce zaczęła przyglądać się nawet Nelly.
- Raz,
- Dwa,
- Trzy!
Gdy pięści wysunęły się do przodu w furgonie rozbrzmiał alarm przyciągając uwagę wszystkich. Baston otrząsnął się jako pierwszy.
Papier na kamień dla Harolda.
Szybkie wysunięcie dwóch palców zmieniło wynik starcia............................................................................................................................... ..................... ... .. .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz